O nas Sprawy organizacyjne Poczta do ZK OZZL Archiwum
Aktualności
Konferencje prasowe
Opinie prawne

„Służba Zdrowia” Nr 5-8/2006, 23 stycznia 2006

Cuda, cuda ogłaszają!

Ryszard Kijak

„Protest?” – takim zapytaniem zakończył swoje przemówienie prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Konstanty Radziwiłł, inaugurując VIII Krajowy Zjazd Lekarzy (Warszawa, 5-7 stycznia 2006 r.). Wątek ten rozwinął jeden z zaproszonych gości, Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który stosunek polityków do problemów ochrony zdrowia opisał refrenem piosenki Kuby Sienkiewicza: „ już każdy powiedział to co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie, wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest ”. Zawtórował mu następny gość Zjazdu, ks. Józef Jachimczak CM, krajowy duszpasterz służby zdrowia, cytując kolędę Dzisiaj w Betlejem wesoła nowina: „cuda, cuda ogłaszają”.

Radykalizacja samorządu

I w tym mniej więcej duchu przebiegały obrady tegorocznego zjazdu samorządu lekarskiego. Dowodem atmosfery silnego niezadowolenia było przyjęcie rekordowej liczby uchwał, stanowisk i apeli, o dość ostrej wymowie. Nazbierało się ich razem aż trzydzieści – o pięć więcej, niż wydał ich dotychczasowy rekordzista – V KZL. A do Naczelnej Rady Lekarskiej wybrano aż 50 proc. nowych członków, w tym – kilku przedstawicieli Zarządu Krajowego OZZL. Jasnym jest więc, że tak ostrożne dotychczas środowisko samorządowe wyraźnie radykalizuje teraz swoją postawę, czemu delegaci dawali wyraz zwłaszcza w rozmowach kuluarowych.

Dokumenty przyjęte przez Zjazd dotyczą wielu istotnych dla środowiska problemów, wśród których jedno z czołowych miejsc zajęły kwestie płacowe. Lekarze już wielokrotnie ostrzegali, że ich wytrwałość jest na wyczerpaniu, ale przeważnie okazywało się, iż są bardziej cierpliwi, niż sami myśleli. Zainicjowano co prawda w przeszłości szereg akcji protestacyjnych, nie były one jednak na tyle zintegrowane, aby mogły odnieść jakiś poważniejszy skutek. Wspólną, wielotygodniową ogólnopolską akcję protestacyjną lekarskiego samorządu i związku zawodowego przeprowadzono tylko raz, w r. 1996. Miała ona charakter „orzeczniczy”, a w jej wyniku doszło do ogromnych spustoszeń w krajowych statystykach epidemiologicznych. Z okazji dziesiątej, jubileuszowej rocznicy tej akcji – może dojść do jej powtórki, tylko w znacznie szerszym zakresie.

Bomba w powietrzu

Od tamtego czasu samorząd lekarski bardzo mocno zacieśnił współpracę z OZZL. Jednocześnie sytuacja lekarzy zatrudnionych w publicznych zakładach opieki zdrowotnej uległa pogorszeniu, a i nie jest łatwa w odniesieniu do lekarzy poz, reprezentowanych przez Porozumienie Zielonogórskie. Okoliczności te – w powiązaniu ze sobą – mogą spowodować wybuch o takiej skali, jakiej w Polsce w ochronie zdrowia jeszcze nie było. Na razie nie jest postanowione, w jakiej formie się on objawi, ale to tylko kwestia czasu. Szczególnie, gdy przyłączą się inne organizacje działające w opiece zdrowotnej.

O przyczynach frustracji nie warto się rozpisywać zbyt szeroko, bowiem wszyscy je znają. Są to oczywiście fatalne warunki płacowe, z jednoczesną koniecznością sprostania wciąż rosnącym obowiązkom, przy zalewie istną powodzią wymogów administracyjnych, dodatkowych formalności oraz nowych (i coraz to zmienianych) przepisów, często niepotrzebnych, niezrozumiałych i wręcz bezsensownych.

Oliwy do ognia dolał niedawno wicepremier Ludwik Dorn, strasząc niepokornych lekarzy PZ obuciem w kamasze. Ta idiotyczna, faszystowska groźba odbiła się rykoszetem nawet w Sejmie, gdzie posłowie opozycji zaczęli się zastanawiać, czy z nimi też czasem Dorn nie zechce zrobić porządku w ten sam sposób. Zjazd lekarzy wyraził swoje głębokie oburzenie takim sposobem rozwiązywania konfliktów.

Wirtualny pieniądz

Nie uspokoiły delegatów VIII KZL zapewnienia zaproszonego gościa, ministra zdrowia Zbigniewa Religi, że problemy płacowe zaczną być rozwiązywane już w roku przyszłym. A wyliczenie ministra, iż załatwienie tej kwestii pochłonęłoby grubo ponad 5 mld zł, wielu przyjęło jako wzięte z sufitu. Jeśli minister mówił tylko o podwyżkach dla lekarzy, to grubo przesadził. Gdyby bowiem miały one dotyczyć aż 50 tys. lekarzy publicznych zoz-ów, i wyniosłyby nawet po 2 tys. zł brutto, to potrzebna kwota przekroczyłaby tylko 1 mld, a nie 5.

Ze słów min. Religi wynikało też, iż jest niemal pewne, że w przyszłym roku ochronie zdrowia przybędzie 3 mld zł, a jeśli wszyscy się mocno postarają, to nawet i 4. Moim zdaniem cudem będzie, jeśli znajdzie się choć z półtora miliarda. Ale te pieniądze i tak nie pójdą na żadne podwyżki, tylko na realizację ustawy o ratownictwie medycznym, która ma wreszcie zacząć funkcjonować za rok. I to będzie na tyle, jeśli nie zmieni się systemu opieki zdrowotnej. Deklaracje Religi zostały potraktowane przez niektórych delegatów Zjazdu z dużą ironią, a przez innych – co najmniej z rezerwą. Tym bardziej, że nie zostały one poparte najmarniejszym chociaż dokumentem oficjalnym.

Ścieżki dojścia

Wiadomo, że podwyżek nie da się dokonać od razu, i że od razu nie da się zmienić systemu. Ale za to można przynajmniej od razu opisać ścieżki dojścia do tych celów. Czyli: jaki plan pozyskania dodatkowych środków ma rząd (i na jaką kwotę tak naprawdę można liczyć), jaki będzie sposób i termin realizacji podwyżek wynagrodzeń, oraz w kierunku jakiego systemu opieki zdrowotnej rząd zmierza (i jaki scenariusz wdrażania tego zadania zostanie przyjęty). Jeśli to będą programy zatwierdzone przez Radę Ministrów, i jeśli będą one przekonywujące, to środowisko jeszcze trochę poczeka.

VIII KZL nie domaga się od rządu niczego innego, tylko właśnie niezwłocznego przedstawienia wiarygodnych decyzji dotyczących wyżej wymienionych problemów. Wydaje się, że w skład rządu po to powołuje się ludzi posiadających określone poglądy i gotowe programy działania, aby od razu zaczęli je realizować, a nie żeby grali na zwłokę i obserwowali, skąd wieje wiatr. Na to przynajmniej wskazywałaby logika. Ale, jak wiem, polityka z logiką nie ma nic wspólnego.